10.12.2008, 23:17
Puszczyk napisał(a):Cieszę sie, że jest dziś lepiej, ale proszę pamiętać, że leki nie działają na pasożyta, dopóki ten tkwi w skórze ryby. Co to w tym przypadku oznacza? Otóż to nie lek usunął kropki z ryb, lecz same pękły (bo dojrzały do tego) i uwolniły do wody pasożyty, które mogłyby zaatakować ryby ponownie, ale na szczęście w tym momencie są wrażliwe na rozpuszczony w wodzie lek. Ryby uspokoiły się, ponieważ pozbyły się swędzących bąbli (są one wypełnione żywymi, poruszającymi się wewnątrz kulorzęskami, nie trzeba więc wiele wyobraźni, by domyśleć się, że to rybę swędzi, a w konsekwencji stresuje). Trzeba jednak pamiętać, że jak pisałem wcześniej, w temp. 25'C pasożyt spędza na ciele ryby 5 dni. Dziś zniknęły (pękły) te sprzed 5 dni. Nie wiemy na ile i od jak dawna zainfekowany jest zbiornik, więc musimy liczyć się z tym, że jutro czy pojutrze ujrzymy na rybach kropki, które tak na prawdę są tam już dziś, tylko są jeszcze nie widoczne (bo bardzo malutkie), a które pojawiły się wczoraj czy przedwczoraj. I na nie właście, gdyż i one już pękną, mają zadziałać leki podane w sekwencji, o której wczęsniej pisałem.Bardzo dziękuję za wspaniałą pomoc.
Ryby dzisiaj już nie mają ani jednej kropki, ale właśnie ten cykl rozmnarzania kulorzęstka mnie zastanawiał. Ponownie zresztą jak co dzień , wracam do lektury Twoich postów. Jutro czeka mnie wlanie kolejnej dawki, odpowiednio zmniejszonej.
Plekostomus do teraz jest ospały , mimo że nie posiadał ani jednej kropki. To chyba działanie leku.
Jeszcze raz Ci dzuiękuję i nie opuszczaj mnie do końca leczenia.
Proszę.
